W jaki sposób ciało funkcjonuje jako całość? Recenzja książki

Anatomia człowieka pokazuje jak niezwykle misterną konstrukcją jest organizm człowieka. Każdy profesjonalista na poważnie zajmujący się jakąkolwiek pracą z ciałem (masaż, rehabilitacja, joga, sztuki walki etc.) niewątpliwie zgłębiał tajniki anatomii w mniej lub bardziej żmudny sposób. Jednakże znajomość szkieletu i układu mięśniowego nie daje nam odpowiedzi na pytanie: “w jaki sposób ciało funkcjonuje jako całość?”. Ta odpowiedź jest właśnie treścią książki “Nieskończona sieć. Anatomia powięzi w działaniu” R.Louisa Schultza i Rosemary Teitis, która skupia się na analizie funkcjonowania powięzi w naszym ciele.

Nie wiedzieć czemu najczęsciej zapominamy lub minimalizujemy znaczenie tkanki łącznej w naszym organizmie. Dla mnie osobiście bodźcem do zagłębienia się w tę tematykę, poza oczywiście pewnymi własnymi doświadczeniami, była książka Donalda VanHowtena “Ajurweda i świadomość ciała”, skądinąd wydana przez to samo wydawnictwo. VanHowten przytacza zabawną historię w jednym z rozdziałów swojej książki: “Po wielu latach praktyki w dziedzinie terapii somatycznej zostałem poproszony o wzięcie udziału w zajęciach w prosektorium uczelni medycznej, aby nauczać studentów chiropraktyki. Dzień po dniu, instruktor sięgał po kolejne części martwego ciała i wyjaśniał ich istotność (…). Podczas mojej trzeciej wizyty, zwłoki były już kompletnie rozebrane na części. Pozostała tylko spłaszczona powłoka skórna i błony [tkanki łącznej]. Pewien student (…) zapytał: Panie doktorze, a co to jest to coś, co pozostało na stole? Doktor machnął pogardliwie ręką w kierunku owych pozostałości [i odpowiedział:] To tylko błony tkanki łącznej, które trzymają organy na swoim miejscu.” Każda osoba zajmująca się na poważnie pracą z ciałem jednak nie machnęłaby tak łatwo ręką na coś, co “trzyma organy na swoim miejscu”, co zapewnia strukturalną integralność organizmowi. Niestety bardzo często idziemy w detale, zapominając o tym, że użyteczność wiedzy objawia się jej funkcjonalnością i całościowym zastosowaniem.

Autorzy książki “Nieskończona sieć. Anatomia powięzi w działaniu” – dr L. Louis Schultz i dr Rosemary Feitis to naukowcy i specjaliści integracji strukturalnej wg metody Idy Rolf. To właśnie dr Rolf była jedną z pierwszych osób, która dostrzegła olbrzymi potencjał, jaki daje praca z układem powięziowym w ciele i wiedza na ten temat. Sądzę jednak, że książka ta jest użyteczna także, a może przede wszystkim, dla osób, które nie mają wiele wspólnego z rolfingiem (czyli np. dla mnie). Tak się składa, że miałem w życiu możliwość czy to studiowania czy praktycznego zajmowania się rozmaitymi metodami pracy z ciałem (joga – Sivananda, Astanga Vinyasa, Iyengara i Vinyasa krama, sztuki walki – judo, sambo i kung fu CLF, kinezjologia edukacyjna, metoda Knillów, focusing Gendlina, bioenergetyka Lowena, metody stymulacji dzieci z zaburzeniami neurologicznymi, LifeImpressions Bodywork etc.), dzięki czemu dostrzegam wartość spoglądania na siebie i osoby, z którymi pracuję (moich uczniów i pacjentów) z różnych punktów widzenia. System psychofizyczny ciało – oddech – umysł, którym się zajmujemy na gruncie rozmaitych metod, jest bardzo złożony, pełen niezliczonej ilości powiązań – zarówno między różnymi elementami ciała (organizmu), jak również między ciałem a oddechem, ciałem a umysłem etc. Aby skutecznie zaadresować czyjeś potrzeby w ramach pracy z ciałem (oddechem, umysłem), trzeba dużej uważności i wrażliwości. Uważność najłatwiej na początku obudzić studiując różne podejścia i patrząc na zagadnienia z rozmaitych punktów widzenia. Do tego niewątpliwie studiowanie różnych metod daje nam szersze spektrum narzędzi pracy.

Wracając do samej książki, dostarcza ona niezwykle ciekawego materiału do studiów i pracy nad ciałem w aspekcie jego funkcji. Materiał 23 rozdziałów jest pogrupowany dla łatwiejszego rozumienia w 5 części. Pierwsza część zajmuje się rozwojem pre- i perinatalnym (przed narodzeniem i okołoporodowym) – wprowadza w zagadnienia tkanki łącznej, śledzi jej rozwój u rozwijającego się dziecka, co więcej wskazuje na czynniki, które już w fazie płodowej mają wpływ na kształtowanie się później określonych wzorców ruchu. Druga część książki kontynuuje zagadnienia wczesnego rozwoju tkanki łącznej (skutki porodu, zmiany rozwojowe u noworodka i małego dziecka), jak również opisuje zagadnienia bardziej ogólne związane z tkanką łączną. Są to zagadnienia bardzo istotne z punktu rozumienia funkcjonowania ciała, takie jak na przykład “żywa anatomia” kręgosłupa czy oddziaływanie grawitacji na ciało, jak również problem oddziaływania emocji na budowę i funkcję układu powięziowego.

Część trzecia omawianej książki skupia się na interesującej idei, rozwiniętej przez dr Idę Rolf, a mianowicie na koncepcji “troczków” (pasów powięzi). Pasma te są względnie niezależne od anatomii mięśni, ich występowanie jest nie do końca wyjaśnione, ale niewątpliwie są widocznymi strukturami tkanki łącznej. Teoria “troczków” jest dużo bardziej zrozumiała w praktycznej pracy z ciałem niż w teorii, dlatego rozdziały wchodzące w skład trzeciej części omawiają praktyczne funkcjonowanie głównych “troczków”: pasma piersiowego, pachwinowego, ocznego, podbródkowego, obojczykowego, pępkowego i łonowego, jak również ich relacje względem struktury ciała, motoryki, a nawet zachowania się.

Część czwarta wieńczy rozważania teoretyczne autorów, podejmując dotychczas niepodejmowane zagadnienia takie jak świadomość doznań z własnego ciała i rozumienie funkcji rozmaitych struktur anatomicznych ciała. Część ostatnia – piąta – skupia się na możliwościach praktycznego zastosowania koncepcji przedstawianych w książce. Przedstawione są opisy przypadków pracy z ciałem w oparciu o koncepcję tkanki łącznej: ból kolana, przewlekły ból szyi, rwa kulszowa, zespół cieśni nadgarstka. Omówione są zagadnienia diagnozy problemu, interwencji terapeutycznej, pracy z głębszymi problemami. Autorzy zwracają również uwagę na to, jak należy dotykać pacjenta, aby uzyskać określone rezultaty terapeutyczne oraz co zrobić, by zmiany się utrzymały. Ta część jest doskonałym dopełnieniem i podsumowaniem przedstawionego w książce materiału.

Z moich powyższych rozważań i opisu zawartości książki wyłania się obraz pozycji, jakiej jeszcze nie było na polskim rynku. Oczywiście możnaby powiedzieć, że doświadczony praktyk pracy z ciałem po latach pracy dojdzie do podobnych wniosków jak zapisane przez autorów książki, ale przecież można skrócić czas dojścia do tej wiedzy poprzez jej większą dostępność, no i potwierdzić intuicje doświadczonych praktyków. Moim zdaniem pozycja ta jest bardzo ważną pracą z dziedziny funkcjonalnego i praktycznego rozumienia anatomii. Sam polecam ją uczestnikom prowadzonych przeze mnie seminariów na temat terapii jogą i warsztatów jogi. Moim zdaniem w niedługim czasie książka ta będzie nie tylko w biblioteczce, ale w podręcznej półce każdego profesjonalisty pracy z ciałem, poważnie traktującego wykonywaną przez siebie pracę.

- -

Przypominam, że książkę można wygrać w aktualnym konkursie na tym blogu – sprawdź tutaj.

Szersza recenzja książki ukaże się na przełomie stycznia i lutego na portalu joga-joga.pl.

Zimowy konkurs na joga blogu

Z dniem dzisiejszym zapraszam do udziału w zimowym konkursie. Zasady są proste jak w pozostałych konkursach, które organizowałem: należy dodać przynajmniej jeden komentarz w dowolnym wpisie na tym blogu. Komentarze, które liczą się w konkursie to merytoryczna dyskusja, komentarz do postu, pytanie związane z tematyką bloga (teoria i praktyka jogi oraz tematy pokrewne) etc.

Nagrodę w konkursie ufundowało ponownie wydawnictwo Virgo i jest nią bardzo interesująca książka pt. “Nieskończona sieć. Anatomia powięzi w działaniu”. Recenzję książki wkrótce zamieszczę na tym blogu, na razie powiem, że opisuje anatomię i funkcję tkanki łącznej i wyjaśnia jak ciało funkcjonuje jako całość.

Po zakończeniu konkursu i zidentyfikowaniu zwycięzcy nagrodę wysyłam na mój koszt.

Konkurs trwa od dnia dzisiejszego do 10 stycznia do godziny 23.00. Zapraszam wszystkich do udziału.

Oddech i grawitacja w praktyce asan

Nie da się ukryć, że w praktyce asan działają na nas dwie siły:

- grawitacja,

- oddech.

Grawitacja, przez współdziałanie z którą uzyskujemy stabilność i równowagę, jest siłą pionowo w dół na struktury ciała. Podstawowe zagadnienie dotyczące stabilności i równowagi opisywałem na blogu tutaj, dodając kilka pobocznych uwag tu. Oddech daje nam do ręki bardziej złożony układ sił ze względu na fakt, że składa się z 4 elementów:

- wdechu (który zazwyczaj inicjuje ruchy przeciwstawiające się grawitacji),

- zatrzymania oddechu po wdechu (które podtrzymuje działanie wdechu),

- wydechu (który najczęściej jest związany z porzucaniem kontroli nad pozycją ciała i poddaniem się grawitacji),

- zatrzymania oddechu po wydechu (które przedłuża działanie wydechu).

Aspekty synchronizacji oddechu z ruchem również opisywałem już dosyć szczegółowo na blogu – tutaj.

Zarówno grawitacja jak i oddech są ważnym elementem, który uruchamia czucie – uważność. Części osób (także – smutno mi to mówić – ale niestety z moich obserwacji wynika, że też części nauczycieli jogi) praktyka asan kojarzy się z przyjmowaniem określonych postaw ciała i technicznym “wierceniem” pewnych zagadnień. Faktem jednak jest, że praca z asanami jest metodą zwiększania swojej uważności i zmniejszania swojego napięcia. Jeżeli praktykujący nie odwołuje się do swoich odczuć, nie łączy się ze swoimi odczuciami, to kategorycznie trzeba stwierdzić, że nie jest to joga. Dlatego tu jest wielka rola nauczycieli jogi w trenowaniu tak naprawdę wrażliwości swojej i swoich uczniów, gdyż to jest istotą praktyki asan i takie jest miejsce praktyki asan w systemie jogi klasycznej. Nauczać należy nie tylko pokazując co zrobić, ale dlaczego to zrobić, w jakim celu. Praktykować należy ze zrozumieniem celu danej praktyki.

Gdy podejmiemy podstawowe wyzwania związane z samoobserwacją i budzeniem czucia w praktyce, możemy poszukać bezwysiłkowości w praktyce asan – wszak Patańdżali mówi o tym, że asana ma być stabilna i wygodna (bez napięcia, bez niepotrzebnego wysiłku). Tak jak we wszystkich dziedzinach życia tak i jogą rządzą zasady ekonomii – należy używając jak najmniej wysiłku osiągnąć maksymalny efekt. B.K.S. Iyengar czy A.G. Mohan używają tu określenia inteligencja. Inteligencja, rozróżnienie dążące do ekonomicznego wysiłku, polega na wykorzystaniu grawitacji tam gdzie jest na to miejsce, ale w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie – na przeciwstawieniu się grawitacji. Z początku łatwo to prześledzić w przejściach takich jak skoki (np. w powitaniach słońca, z uttanasany do adhomukhaśvanasany lub ćaturanga dandasany , z adhomukhaśvanasany do uttanasany czy do dandasany), później w innych sekwencjach specjalnych (viśesza vinyasa) np. w przejściach ze stania na głowie do dvipadaviparitadandasany. Cały cel tej zabawy (jak twierdzą niektórzy joga ma być pierwotną zabawą :) ) to wyczucie momentu do którego możemy w ogóle nie przeciwstawiać się grawitacji i trafienie w moment, w którym należy “przyłożyć siłę”. Gdy siła będzie używana cały czas ciało będzie sztywne, a skoki ciężkie. Gdy siła zostanie użyta zbyt późno skok stanie się bardziej upadkiem niż skokiem. Gdy nauczymy się wyczuwać tę cienką granicę w praktyce dynamicznej, przenosimy pracę z grawitacją do trwania w pozycji.

Pracę w statycznych pozycjach z grawitacją proponuję zacząć od samasthiti (tadasana z rękami wzdłuż tułowia). Stań tak luźno jak to tylko możliwe, aby uzyskać pozycję wyprostowaną. Ustaw się tak, żeby cały ciężar ciała rozłożyć na stopach. Równo na prawej i lewej stopie, jak również równo pomiędzy przodem a tyłem stopy. Poczuj jak ciężar całego ciała opiera się na stopach. Potem stopniowo poczuj co robi grawitacja z resztą ciała i delikatnie dociskając stopy z kolejnymi wdechami wydłużaj się do góry, tak jakbyś chciał wyciągnąć się z tego poczucia ciężkości. Ramiona niech będą na razie luźne. Gdy nogi, tułów i głowa będą już optymalnie wydłużone, poczuj jak grawitacja działa na twoje ramiona. Gdy chwilę wsłuchasz się w swoje wrażenia odkryjesz, że kości i mięśnie ciążą delikatnie w stronę ziemi. Gdy poczujesz to wrażenie z kolejnym wdechem delikatnie wydłuż ramię w linii, w której działa grawitacja.

W ten sposób ustawisz pozycje w zgodzie z grawitacją, używając oddechu. Pozycja będzie miękka, bezwysiłkowa, ale kręgosłup będzie wydłużony, ciało niezapadnięte. Gdy wyczujesz ten sposób pracy może szukać odczuć jak ciężar działa na poszczególne części ciała (i na ciało jako całość) w innych pozycjach. Powodzenia – jest to praca, która wiele uczy.

Schemat procesu diagnozy w terapii jogą

Poniżej przedstawiam zgrubny schemat procesu diagnostycznego wraz z omówieniem poszczególnych punktów.

1.Obserwacja ucznia/pacjenta

Obserwacja osoby zaczyna się już od momentu, gdy pojawia się w naszym polu widzenia. Oceniamy pierwsze wrażenie – czy ktoś robi wrażenie energicznego, czy zestresowanego, w jaki sposób chodzi, w jaki sposób podaje rękę, jaki ma głos i sposób mówienia. Czasem te informacje są niezwykle istotne, więc warto pamiętać, by uważność była uruchomiona od samego początku. Dopiero później będziemy oceniać postawę ciała i inne kwestie związane z tym, co postrzegalibyśmy normalnie jako profesjonalną diagnozę.

2.Rozmowa z uczniem/pacjentem

Szczegółowy schemat rozmowy będzie opisany w dalszej części tego rozdziału. Warto zasięgnąć również informacji o ewentualnych wynikach innych konsultacji, a czasem zadać najbardziej istotne pytania w różnym kontekście. Osoby, które ileś lat cierpią np. z powodu bólu czasem nie traktują go jako coś nienormalnego i zapominają powiedzieć o pewnych swoich problemach. Do dziś pamiętam kobietę, która pojawiła się na moim warsztacie parę lat temu. Zadałem oczywiście pytanie czy ma żadnych problemów zdrowotnych. Odpowiedziała, że nie ma. Coś mnie tknęło, więc zapytałem się czy z kręgosłupem wszystko w porządku. Odpowiedziała, że tak. W połowie warsztatu “przypomniała sobie”, że miała dwukrotnie złamany kręgosłup.

3.Ewentualne badanie palpacyjne

Badanie palpacyjne uzupełnia dane z obserwacji i rozmowy z uczniem / pacjentem. Możemy zbadać napięcia na plecach, sprawdzić bolesność pewnych miejsc etc. Szczegółowe informacje na temat palpacyjnej oceny napięć w ciele w dalszej części tego rozdziału.

4.Skonstruowanie programu leczenia

Na podstawie posiadanych przez nas danych konstruujemy i wdrażamy program leczenia.

5.Ewentualne zrewidowanie diagnozy / programu leczenia na podstawie obserwacji, rozmowy lub badania palpacyjnego w trakcie realizacji programu terapeutycznego.

W trakcie realizacji programu obserwujemy czy pojawiają się pozytywne zmiany, których oczekujemy. Jeśli nie – wprowadzamy modyfikacje do terapii jogą. Sama proces leczenia może też odsłonić niepoznane przez wcześniej uwarunkowania choroby / urazu naszego ucznia / pacjenta.

Diagnoza w terapii jogą a uważność

Diagnoza jest podstawą terapii jogą – musimy nie tylko rozpoznać objawy choroby lub urazu, ale również odnaleźć przyczynę i dopiero na tej podstawie dobierać postępowanie lecznicze. Niezależnie, co było ci mówione wcześniej, pamiętaj, że nie ma gotowych zestawów na dane schorzenia. Problem ze stawem barkowym może być związany ze zbyt małą ruchomością w stawie, ale też ze zbyt dużą. Do tego dochodzą choroby stawu o charakterze autoimunologicznym, spowodowane zbyt dużą ilością gorąca w organizmie. Każdy z tych problemów może objawiać się takim samym rodzajem bólu, ale każdy z nich leczy się inaczej. Do tego należy jeszcze uwzględnić indywidualne cechy leczonej osoby, warunki jej życia i pracy, środowisko rodzinne i stopień jej otwartości na leczenie. Dopiero to da nam odpowiedni sposób leczenia dla danej osoby. Prawdopodobnie nie będzie dwóch takich samych procesów leczenia. Dlatego właśnie prawidłowa diagnoza jest tak bardzo istotna.

Proces diagnostyczny i leczniczy w terapii jogą jest procesem stricte doświadczalnym i uważnościowym. Warto zapamiętać, że w jodze i terapii jogą nie odnajdziemy metodyki w takim sensie, w jakim rozumiemy ją w Europie. Metodyką jogi jest uważność i dlatego żadne wskazówki nie pomogą, jeśli nauczyciel zajmujący się terapią jogą nie rozwija w sobie uważności właśnie. Uważność budzona jest przez własną praktykę, w tym praktykę medytacji, jak również przez “praktykę jogi poza matą” czyli uważność w życiu codziennym.

Rozstrzygnięcie konkursu jesiennego

No i nadszedł czas ogłoszenia wyników. Podobnie jak ostatnio przygotowałem listę wszystkich komentarzy, biorących udział w konkursie i nadałem im numery. Oczywiście moje komentarze i pingbacki / trackbacki nie były brane pod uwagę :)
Każdy komentarz został oznaczony unikalnym numerem z przedziału 1-21. Z powyższych numerów wylosowałem jeden numer za pomocą generatora liczb losowych http://www.randomizer.org/form.htm
Generator wylosował liczbę 4, pod którym kryje się użytkownik B@rt. Do zwycięzcy została wysłana informacja . W wypadku braku oddzewu ze strony zwycięzcy po tygodniu losowanie zostanie przeprowadzone jeszcze raz.

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie, a zwycięzcy gratuluję! :)

Przypominam, że nagrodę ufundowała Pracownia Jogi Macieja Wieloboba w Krakowie. Już wkrótce konkurs zimowy.

Nie dla prostowaniu łuków kręgosłupa!

Parę lat temu rozmawialiśmy z Markiem Migałą, nauczycielem jogi i rehabilitantem z kilkunastoletnią praktyką w szpitalu, o częstych Kręgosłup, widok z bokuproblemach z kręgosłupem i Marek zauważył, że wiele osób praktykujących jakiś czas asany spłaszcza sobie lordozę lędźwiową. Z moich obserwacji wynika, że nie tylko problem jest z lordozą lędźwiową, często spłaszczana jest także kifoza piersiowa. Nie wiedzieć czemu, część osób (w tym i nauczycieli jogi niestety) zapomina o naturalnej budowie kręgosłupa w subtelne “S”, próbując na siłę zrobić z niego kołek.

Kręgosłup, jak widać na załączonym obok obrazku, nie ma kształtu kija od miotły. Posiada odpowiednie łuki, które pomagają mu przenosić odpowiednio nacisk: lordozę w lędźwiach i szyi oraz kifozy w odcinku krzyżowym i piersiowym. Oczywiście zdarza się, że łuki te zostają zniesione (najczęściej występuje spłycenie lordozy szyjnej) lub robią się zbyt głębokie (szczególnie w lędźwiach). Jednakże, jeśli łuki są odpowiedniej głębokości, próby ich spłycania zaowocują poważnymi problemami z kręgosłupem. Warto mieć na uwadze, że kręgosłup z konkretnych powodów jest zbudowany tak a nie inaczej i warto respektować ten fakt w praktyce i nauczaniu jogi.

Jestem przeciwny nauczaniu jogi bezmyślnej, podawaniu poleceń bez nauczania uczniów czucia własnego ciała i oddechu. Wielu nauczycieli każe w każdej możliwej pozycji “podwijać kość ogonową”, nie tłumacząc istoty ruchu, jak również nie tłumacząc kiedy ruch wykonywać a kiedy nie, i przede wszystkim do czego ta akcja ma służyć. W związku z tym wielu uczniów, zanim zorientuje się, że coś nie tak, zdąży sobie spłaszczyć lordozę lędźwiową (szczególnie jeśli mają do tego jeszcze sztywne biodra). Na pewno lepszym pomysłem w nauczaniu jest omówienie ruchu miednicy (przodozgięcia i tyłozgięcia). Warto początkującym pokazać co daje podwinięcie miednicy maksymalnie “pod siebie” (rozciągnięcie dołu pleców, rozluźnienie dołu brzucha, ale napięcie w pośladkach i nieco dziwną postawę ciała), co daje odchylenie jej maksymalnie do tyłu (napięcie w dole pleców i brzucha, rozluźnienie w pośladkach, również nieco nienaturalną postawę). Pomiędzy tymi dwoma ekstremami jest neutralne ustawienie miednicy, w którym kręgosłup jest stabilny i luźny, a naturalne łuki kręgosłupa są zachowane. Moim zdaniem należy uczniom pomóc znaleźć to neutralne ułożenie miednicy – gdy to zrozumieją – nie trzeba im będzie powtarzać cały czas o podwijaniu pośladków (miednicy/kości krzyżowej/ogonej etc.).

Podobnie warto sobie zadać pytanie i nieco wysiłku ze zrozumieniem ułożenia górnej części kręgosłupa w asanach. Niektórzy nienaturalnie próbują uczynić kręgosłup piersiowy wklęsłym, budując w ten sposób napięcie w klatce piersiowej i szyi. Warto uszanować swoją kifozę i zamiast starać się ją przeprostowywać – lepiej kręgosłup jest wydłużyć. To samo tyczy się pracy z lędźwiami – unikajmy cofania brzucha, pchania lędźwi do tyłu – wydłużmy miękko kręgosłup, a on sam wróci do neutralnej pozycji.

W pracy z ustawienie kręgosłupa warto pamiętać, że pewnego uszanowania wymagają nawet nasze “patologiczne” krzywizny (skoliozy, rotacje, pogłębienia lordozy/kifozy etc.). Praca siłowa nigdy nie wywołuje dobrych skutków, dlatego należy “krzywe” miejsce stopniowo, miękko oswajać, najpierw pracując nad ich rozluźnieniem. Powodzenia w pracy.

Ajurweda – koncepcja 20 podstawowych właściwości

W popularnej literaturze na temat ajurwedy dużo wspomina się o 3 doszach i ustalaniu konstytucji ajurwedyjskiej. Jednakże z punktu widzenia klasycznych tekstów ajurwedy – najważniejszą koncepcją dotyczącą diagnozy i leczenia w ajurwedzie jest koncepcja 20 właściwości natury. Oczywiście jest niezliczona ilość rozmaitych właściwości, ale w ajurwedzie uważa się, że jest 20 najważniejszych z punktu widzenia utrzymania harmonii i zdrowia organizmu. Właściwości te pogrupowane w 10 par przeciwieństw są podstawą systemu diagnostycznego i leczniczego ajurwedy.

20 właściwości w ajurwedzie

ciężki

powolny

zimny

oleisty

śliski

stały

miękki

statyczny

subtelny

niejasny

lekki

szybki

gorący

suchy

szorstki

płynny

twardy

ruchliwy

niesubtelny

jasny

20 właściwości nie należy brać zbyt dosłownie, tylko obserwować jak objawiają się one w ciele. Każda z tych właściwości wytrącona z równowagi generuje potencjalnie różne problemu. Np. Suchość może objawiać się w stawie kolanowym (strzelanie w stawach, degeneracja stawu), w układzie trawiennym (zaparcia), śluzówce układu oddechowego (podrażnienie śluzówki). Podobnie zbyt dużo oleistości może objawiać się w zbyt dużej ilości mazi w stawach i niestabilności stawów (szczególnie kolana), a w układzie pokarmowym w tendencji do biegunek etc.

Procedura diagnostyczno-lecznicza w ajurwedzie w niewielkim uproszczeniu wygląda tak: diagnozuję które czynniki są w nadmiarze w organizmie i zajmuję się uzupełnieniem przeciwnej właściwości poprzez odpowiednią dietę, zioła, praktykę asan, pranajamy i medytacji. Najprostszym przykładem może być osoba z tendencjami do kataru i/lub dużej ilości śluzu / flegmy w organizmie, której możemy polecić jedzenie kasz (szczególnie gryczanej i jaglanej) i np. dosyć dynamiczną praktykę asan, zakończoną kriyą kapalabhati. Z kolei jeżeli ktoś ma wysuszone stawy lub śluzówki warto mu zalecić jedzenie ciepłych zup, ograniczenie suchych pokarmów i praktyka bardziej statyczna, ale z rozluźnionym ciałem.

W dietetyce ajurwedyjskiej rozwinięto z kolei koncepcję 6 smaków, którą również możemy wykorzystywać do leczenia lub zapobiegania nierównowadze 20 właściwości. Poniżej przedstawiam 6 smaków i żywioły i właściwości, które są wzmacniane przez poszczególne smaki.

Smak

Żywioł

Właściwości

Słodki

Kwaśny

Słony

Ostry

Gorzki

Cierpki

Ziemia, woda

Ziemia, ogień

Woda, ogień

Ogień, powietrze

Powietrze, przestrzeń

Powietrze, ziemia

Oleisty, ciężki, zimny

Oleisty, lekki, gorący

Oleisty, ciężki, gorący

Suchy, lekki, gorący

Suchy, lekki, zimny

Suchy, ciężki, zimny

Oczywiście jedzenie posiada także inne właściwości, stąd warto zacząć przyglądać się swojemu pożywieniu w kontekście problemów zdrowotnych, które przejawiamy. Złotą zasadą jest oczywista rada, aby zawierać w swoim jedzeniu wszystkie smaki, ze szczególnym naciskiem na gorzki i cierpki, które przeważnie zaniedbujemy, gdyż są mniej smaczne. Gorzki smak znajdziemy chociażby w zielonych, liściastych warzywach (sałata), a cierpki np. w skórkach cytrusów.

Joga dla narządów wewnętrznych

Dwa słowa o wpływie jogi na stan narządów wewnętrznych i układów ciała (w przeddzień jutrzejszych warsztatów na ten temat). :)

- – -

Narządy wewnętrzne czasami przestają spełniać swoje funkcje z rozmaitych powodów:

  • pod wpływem grawitacji i złej postawy opadają, zmieniają swój kształt i są uciskane,
  • pogarsza się ukrwienie i unerwienie danych obszarów,
  • obrzęki,
  • krążenie staje się niewydolne przez brak wystarczającej porcji ruchu i niewłaściwą dietę,
  • błędne wzorce oddechowe zwiększają napięcia układu nerwowego i układu krążenia,
  • reakcja na stres.

Każdy z tych potencjalnych problemów możemy usunąć lub przynajmniej złagodzić przez praktykę asan i pranajamy:

  1. Poruszenie krążenia w całym ciele i aktywizacja wszystkich stawów oraz wszystkich partii kręgosłupa w różnych zakresach: łagodne sekwencje dynamiczne oraz zróżnicowana praktyka różnych zakresów (skłon do przodu, skłon do boku, wygięcie w tył, skręt) w różnych pozycjach ciała (stojąca, leżąca na plecach, leżąca na brzuchu, siedząca, odwrócona).
  2. Powyższa praca uruchamia także tzw. pompę mięśniową – mechanizm fizjologiczny, która polega na usunięciu zalegającej krwi w żyłach poprzez pracę różnymi partiami mięśni (szczególnie łydek); ponadto budzimy świadomość całego ciała, aktywizując krążenie krwi i limfy we wszystkich narządach.
  3. Dzięki pozycjom odwróconym, asanom unoszącym zawartość tułowia do góry (np. pozycje siedzące i stojące z unoszeniem rąk do góry, niektóre wygięcia w tył) oraz bandhom (mula i uddiyana bandha), zapobiegamy opadaniu narządów.
  4. Poprzez ćwiczenia oddechowe usuwamy nadmiar wilgoci z organizmu (kapalabhati, bhastrika), jak również równoważymy funkcjonowanie układu nerwowego (oddychanie brzuszne, ujjayi, nadi śodhana etc.).
  5. Poprzez synchronizację oddechu z ruchem przenosimy pracę z mięśni zewnętrznych na mięśnie głębokie i narządy, uspokajamy i równoważymy układ nerwowy, jak również zachowujemy koncentrację umysłu.
  6. Poprzez praktykę jamy (praktyki sprowadząjące się do niekrzywdzenia) i nijamy (praktyki sprowadzające się do wewnętrznego zadowolenia i poddania się sile wyższej) uczymy się reagować na stres i nie kierować zewnętrznego napięcia przeciwko sobie.
  7. Praktyki pratjahary (śanmukhi mudra i głęboki relaks) pozwalają ostatecznie uciszyć układ nerwowy, a koncentracja i medytacja zapanować nad umysłem.

Kilka rekomendacji do czytania

W zeszłym miesiącu, podczas seminarium terapii jogą, polecałem 3 książki, które pomagają wejść w inny sposób myślenia, gdy ktoś zajmuje się jogą, terapią jogą czy ajurwedą. W związku z prośbą komentujących o rekomendowanie publikacji z szerszego zakresu, załączam poniżej 3 rekomendacje:
1. Lee Jampolsky, Leczenie uzależnionego umysłu

Piękna, choć lekko nawiedzona, książka o tendencjach naszego umysłu. Zdecydowanie trzeba przeczytać, jeżeli kogoś interesuje praca ze swoim umysłem. Na korzyść książki przemawia też niewielki rozmiar – więc szybko się czyta.

2. Wilhelm Reich, Funkcja orgazmu

Książka reformatora psychoterapii, od którego wyszły w zasadzie wszystkie terapie psychosomatyczne (np. bioenergetyka Lowena). Przedstawia on w niej swoją koncepcję, jak również historyczny, chronologiczny rys – jak dochodził do tej koncepcji. Ważna lekcja na temat powiązań ciało-oddech-umysł, no i przede wszystkim książka, która uczy otwartości na inne sposoby widzenia.

3. Donald VanHowten, Ajurweda i świadomość ciała

Książkę tę już recenzowałem na blogu. Ważna książka, aby zrozumieć, że praca w jodze i terapii jogą, jak również cała praca nad sobą nie może być agresywna. Koniecznie do przeczytania dla masażystów, fizjoterapeutów i terapeutów jogą.

Za jakiś obiecuję nową porcję rekomendacji :)